Norwegia

Czy to łoś, kozioł, a może… Peer Gynt?

17.08.2026 BTS Fregata

Ta niezwykła rzeźba stojąca przy hotelu Rondablikk w sercu norweskich gór kryje historię jednej z najbardziej niezwykłych scen dramatu Henrika Ibsena. Poznajcie „Bukkerittet” – szaloną jazdę Peera Gynta na koziołku i odkryjcie, jak literatura, legenda i norweskie góry spotykają się w jednym miejscu.

Czy to łoś, kozioł, a może… Peer Gynt?

Bukkerittet – niezwykła historia Peera Gynta w sercu norweskich gór

Czy można spotkać bohatera literackiego… pędzącego na grzbiecie kozła? W norweskich górach odpowiedź brzmi: tak!

Przy hotelu Rondablikk, w malowniczym sercu gór Rondane, stoi niezwykła rzeźba przedstawiająca „Bukkerittet” – szaloną jazdę Peera Gynta na koziołku. To nie tylko efektowna atrakcja dla odwiedzających, ale także nawiązanie do jednej z najbardziej fantastycznych i surrealistycznych scen dramatu „Peer Gynt” Henrika Ibsena.

W dramacie Peer Gynt, niespokojny marzyciel i awanturnik, podczas jednej ze swoich niezwykłych przygód spotyka tajemnicze istoty i zostaje porwany w wir wydarzeń, które mieszają rzeczywistość z fantazją. Jednym z najbardziej zapadających w pamięć obrazów jest właśnie „Bukkerittet” – jazda na koziołku, będąca symbolem szaleństwa, wyobraźni i nieokiełznanej natury głównego bohatera.

Co ciekawe, historia Peera Gynta jest silnie związana z norweskim krajobrazem. Ibsen czerpał inspirację z opowieści, folkloru i górskich legend, a świat przedstawiony w dramacie wyrasta z atmosfery norweskiej przyrody – tajemniczej, surowej i pełnej niezwykłych stworzeń oraz ludowych wierzeń.

Dlatego spotkanie z rzeźbą „Bukkerittet” w pobliżu Rondablikk ma w sobie coś wyjątkowego. Literacka fikcja staje się częścią rzeczywistego krajobrazu, a góry, które mogły inspirować wyobraźnię Ibsena, stają się scenografią dla historii jego bohatera.

To właśnie jeden z tych momentów, kiedy podczas podróży po Norwegii można poczuć, że literatura nie kończy się na kartach książki. Można ją zobaczyć, dotknąć i niemal usłyszeć w szumie górskiego wiatru.

A stojący przy Rondablikk kozioł przypomina, że w krainie Peera Gynta granica między legendą, wyobraźnią a rzeczywistością bywa naprawdę cienka.

To nie jest łoś. Rzeźba przedstawia kozła (samca kozy), a dokładniej fantastycznego kozła z motywu „Bukkerittet” z Peera Gynta.

Może jednak wyglądać trochę jak łoś, ponieważ artysta mocno przerysował sylwetkę: ma długie nogi, wydłużony pysk i dużą, charakterystyczną głowę. W scenie Ibsena Peer Gynt dosiada właśnie dzikiego kozła i odbywa na nim szaloną jazdę.

Można więc powiedzieć, że to „kozioł, który wygląda trochę jak łoś” — i właśnie ten nietypowy wygląd sprawia, że rzeźba tak przyciąga uwagę.

Co właściwie przedstawia rzeźba?

To rzeczywiście kozioł, czyli samiec kozy, a nie łoś. Jest to monumentalna interpretacja sceny „Bukkerittet” („Jazda na koźle”) z Peera Gynta Henrika Ibsena.

Co ważne, autorem rzeźby stojącej przy Rondablikk jest norweski rzeźbiarz Svein Tore Kleppan, stworzył on w 1997 roku ogromną, 9-metrową rzeźbę z drewna klejonego, ustawioną na 6-metrowym cokole.

Jeszcze ciekawszy jest fakt, że rzeźba została oficjalnie odsłonięta dopiero 2 sierpnia 2000 roku. Według Fron Historielag powstała z prywatnej inicjatywy ówczesnego dyrektora hotelu, Svend-Erika Krogha, a odsłonięcia dokonał znany norweski aktor Toralv Maurstad.

A dlaczego ten kozioł wygląda jak łoś?

To właśnie może być najbardziej interesujący element tej historii. Kleppan nie stworzył realistycznego kozła. Zrobił monumentalną, ekspresyjną interpretację zwierzęcia z opowieści Peera Gynta. Przy tak ogromnej skali i uproszczonych, wydłużonych formach sylwetka może rzeczywiście kojarzyć się z łosiem.

I jest tu jeszcze jedna ciekawostka: scena „Bukkerittet” w dramacie nie jest po prostu opowieścią o faktycznej przejażdżce. Peer opowiada ją swojej matce Åse, przedstawiając siebie jako wielkiego bohatera. W rzeczywistości jest to jedna z jego fantastycznych historii. Ibsen wykorzystał przy tym motywy norweskiego folkloru i podań związanych z Gudbrandsdalen.

Co więcej, w tekście Ibsena Peer opisuje, jak chwyta kozła za ucho, a zwierzę pędzi z nim w stronę przepaści i przez górski krajobraz.

Czyli patrząc na tę rzeźbę, warto pamiętać: to nie „dziwny łoś”, tylko gigantyczny, celowo przerysowany kozioł z fantastycznej opowieści Peera Gynta.

Kleppan jest przede wszystkim rzeźbiarzem figuratywnym, a w jego pracach ważne są forma, siła i ekspresja. Sam artysta podkreśla też znaczenie rysunku oraz „zrozumienia formy, treści i materiału”.

W przypadku „Bukkerittet” chciałbym więc zwrócić uwagę na trzy rzeczy:

  • Ruch – kozioł nie stoi spokojnie. Cała rzeźba sprawia wrażenie, jakby za chwilę miała ruszyć. To bardzo dobrze oddaje szaloną, niemal nierealną energię sceny z Peera Gynta.
  • Monumentalność – Kleppan zrobił ogromną, drewnianą konstrukcję. 9 metrów wysokości rzeźby i 6-metrowy cokół. Dzięki temu mały, groteskowy motyw z literackiej opowieści zostaje zamieniony w monument górujący nad górskim krajobrazem.
  • Fantazja kontra rzeczywistość – i to chyba najciekawsze. „Bukkerittet” jest częścią świata, w którym Peer Gynt miesza prawdę, przechwałki, legendę i fantazję. Rzeźba robi coś podobnego: bierze zwykłe zwierzę i przedstawia je w sposób niemal baśniowy, przez co zaczyna wyglądać trochę jak stworzenie z legendy.

Co ciekawe, lokalne źródło określa „Bukkerittet” wręcz jako monument narodowy. Rzeźbę wzniesiono z prywatnej inicjatywy dyrektora hotelu Svend-Erika Krogha, a odsłonięto ją 2 sierpnia 2000 roku przez aktora Toralva Maurstada.

Moim zdaniem najtrafniej można więc odczytać tę rzeźbę jako symbol nieokiełznanej wyobraźni Peera Gynta. Nie chodzi o realistyczne przedstawienie kozła. Chodzi o uchwycenie chwili, w której Peer przekracza granicę między tym, co możliwe, a tym, co sobie wyobraża.

Planujesz wyjazd i chcesz sprawdzić aktualne terminy?

Sprawdź aktualne wycieczki i terminy. Ciekawostki mają inspirować i pokazywać mniej znane fakty, a rezerwację zrobisz na liście ofert.

Powiązane nowinki

Więcej z tej kategorii